Wbrew pozorom rogale marcińskie nie są trudne do zrobienia – są jedynie czasochłonne. Jeśli jednak macie wolny jeden wieczór i kawałek poranka, to zapewniam, że warto się skusić. Nie kombinowałam przy tym przepisie i skorzystałam ze sprawdzonych proporcji, które znalazłam w tym miejscu. Może zostać wam trochę masy makowej, ale to dobrze, bo pewnie zaraz po spróbowaniu gotowych już rogalików, będziecie chcieli zrobić powtórkę z pieczenia 🙂 Mam nadzieję, że przepis wraz ze zdjęciami krok po kroku jest na tyle szczegółowy, że bez większych problemów przygotujecie swoje własne rogale marcińskie – lepsze niż w nie jednej cukierni (i z pewnym składem).
Rogale marcińskie
Składniki:
1 szklanka ciepłego mleka











Pieklam podobne rogale już kilkakrotnie. Na 11 listopada pewnie znów takie upiekę, są pyszne:)
Też uwielbiam! 😉
Wyglądają wspaniale ale wykonanie rzeczywiście wymaga sporo czasu i samozaparcia,
choć efekt końcowy z pewnością wynagradza cały trud 🙂
Ja co roku w listopadzie przymierzam się do rogali marcińskich
ale jeszcze nigdy się nie odważyłam i na przymiarkach się kończy…
Oj wynagradza zdecydowanie! 😉 Ja w tym roku w końcu skusiłam się zrobić je pierwszy raz samodzielnie w domu 😉
a ja dziś poszukiwałam masy marcepanowej… i jedyna jaką znalazłam, to taka z 21% migdałów, a reszta to emulgatory i inne ścierwa… no dramat.
Z masy marcepanowej można ewentualnie zrezygnować 🙂
Trudne przedsięwzięcie… ale warto się potrudzić, bo wyglądają wspaniale:-) To plakat czy taca?
Zdecydowanie warto 🙂 To plakat -> http://jakieslodkie.pl/produkt/plakat-po-pierwsze-kawa/
Uwielbiam rogale marcińskie, choć z reguły w połowie jestem już pełna. Zawsze zastanawiałam się, jak się je robi. I proszę, akurat na Świetego Marcina dostałam przepis. Chyba go wypróbuję. 🙂
Też jestem zwykle w połowie pełna, bo te oryginalne rogale są ogromne 😉 Ale w wersji domowej można zrobić mniejsze 😉
Przepiękne rogale! Może nie powinnam się przyznawać, bo to wstyd, ale rogale marcińskie jadłam tylko raz w życiu i to jeszcze takie z Biedronki! Katastrofa 😀
Te Twoje wyglądają obłędnie i mam ochotę zeżreć ekran 🙂 Chętnie bym je zrobiła, ale obawiam się, że zabraknie mi do nich cierpliwości… 🙁
Ps. fantastyczny blog! Zostaję tu na stałe bo szukałam właśnie jakiegoś nowego, smacznego bloga, a Twój wydaje się być idealny <3
Fakt, ich przygotowanie wymaga „trochę” cierpliwości 😉
Dziękuję za miłe słowa – proszę się rozgościć 😉
ja do tej pory piekłam rogale z przepisu bajaderki, może w tym roku pora na zmianę 😉
Ufff, uwielbiam rogale! Jednakże nigdy nawet nie próbowała się zabrać do ich własnoręcznego wykonania. Kojrzą mi się z ciężką i żmudną pracą. Tym bardziej iwelki podziw dla Ciebie! A zdjęcie są takie, że już mi ślinka cieknie…
Wyglądają pysznie, takie malutkie)))
Pracochłonne, ale ich smak wynagradza wszystkie trudy 🙂 Nasi domownicy za nimi przepadają, a ten przepis też postaramy się wypróbować 🙂
Pozdrawiamy
Hej! Rogale wyglądają przepięknie! Tym bardziej mi żal, bo miałam na nie straszną ochotę i byłam zdeterminowana, żeby je upiec. Niestety – nie mam maszynki do mielenia 🙁 Pewnie inaczej sobie z tym nie poradzę?